Przepraszam, że tak strasznie długo czekaliście na prolog.
Moja wena wyjechała daleko stąd i nie wiem co robić.
Rozdział pierwszy pewnie będzie dopiero za tydzień
*****************
Był pewien sierpniowy ranek. Brązowooka gryffonka powoli otworzyła swoje oczy i odruchowo spojrzała na zegarek który wskazywał dziewiątą dwadzieścia była zbyt zaspana, żeby przypomnieć sobie fakt, że to dzisiaj umówiła się ze swoją przyjaciółką Ginny na zakupy na Pokątnej.
Dziś był ostatni dzień wakacji i jutro razem ze swoimi przyjaciółmi będzie już w jej ukochanej szkole w Hogwarcie na ostatnim siódmym roku, ale nie idzie tam tylko na szkolne zakupy przez ostatnie dwa miesiące bardzo się zmieniła a mianowicie zmieniła całą swoją garderobę na modną, zaczęła się malować, nie czytała już tak wielu książek, choć wciąż była najmądrzejszą czarownicą
do samej Ravenclaw, a jej dawna szopa na głowie zmieniła się w delikatne fale.
Wstała z wygodnego łóżka i poszła do łazienki. Po trzydziestu minutach była już ubrana i umalowana, zeszła na dół do kuchni gdzie siedzieli już jej rodzice i jedli śniadanie po krótkim "cześć" do rodziców nalała sobie kubek kawy i zabrała się za tosty z dżemem malinowym. Kiedy zjadła śniadanie było już dziesięć po dziesiątej a z rudowłosą umówiła się o wpół do jedenastej, więc postanowiła się zbierać do swojego stroju dorzuciła małą czarną torebkę do której schowała różdżkę
i pieniądze. Po czym wyszła z domu, sprawdziła czy nikt jej nie widzi i teleportowała się
do "Dziurawego Kotła" przywitała się z Tomem i poszła na zaplecze, przeszła przez przejście
i skierowała się do lodziarni jej przyjaciółka już na nią czekała.
-Hej Ginny.
-Hermiona! Ale się za tobą stęskniłam!-piszczała ruda tuląc ją mocno... za mocno
-Gin...dusisz...mnie
-Oj przepraszam, choć może najpierw zjemy lody a potem pójdziemy na zakupy?
-Pewnie.- weszły do środka i usiadły przy stoliku po chwili już składały kelnerce zamówienie
-A co tam u Ciebie i Harr'ego ?
- Ni co rozstaliśmy się-odpowiedziała obojętnie Ruda
-Co?! Dlaczego? Kiedy byłam u was w lipcu to świetnie się dogadywaliście.
-No ale potem porozmawialiśmy i oboje stwierdziliśmy, że nie łączy nas nic poza przyjaźnią rozstaliśmy się w zgodzie i wciąż się przyjaźnimy.
-No przynajmniej nie będę musiała razem z Ronem wybierać między tobą a nim.
*******************
Dziewczyny rozmawiały jeszcze przez chwilę a potem poszły na zakupy, chodziły od sklepu do sklepu przymierzając różne rzeczy, świetnie się bawiły, ale niestety wszystko co dobre szybko się kończy po drodze do Madame Malkin spotkały dwie ślizgonki z siódmego roku Pansy Parkinson i Dafne Greengrass. Gryffonki chciały je wyminąć, ale ślizgonki je zatrzymały
-Granger, Weasley poczekajcie- powiedziała Pansy
-Czego chcecie?-zapytała zimno Hermiona
-Przeprosić.
-Co?!WY chcecie przeprosić szlamę i zdrajczynię krwi, nawet nie żartujcie
-Ale my naprawdę chcemy przeprosić za tę sześć lat... i chciałyśmy się pogodzić zacząć od nowa, bez kłótni bez wyzwisk i bez bójek-odpowiedziała Dafne
-A jakie mamy podstawy, żeby wam wierzyć?-spytała podejrzliwie Ginny
-Ja mam pomysł, jeżeli nie kłamiecie to chyba mogę użyć na was legilimencij- dodała starsza z gryffonek.
-No dobra ja się zgodzę. Ale jeżeli my nie kłamiemy to zaczniemy wszystko od nowa?-spytała z nadzieją w głosie Dafne
-Zastanowimy się. Która z was zna i potrafi używać oklumentację?
-Ja nie do końca ją opanowałam-odpowiedziała Dafne
-Dobra Greengrass chodź tu.
Wskazała na pustą uliczkę obok. Przeszły kawałek a w między czasie Hermiona wyjęła swoją różdżkę stanęły tak, żeby nikt ich nie widział. Brązowowłosa wyciągnęła magiczny atrybut przed siebie i spytała-Gotowa?- nie odpowiedziała tylko lekko kiwnęła głową
-Legilimens-przemierzała jedną myśl za drugą żeby w końcu znaleźć odpowiednią. I wreszcie znalazła myśl w której Dafne chce przeprosić ją i Pannę Weasley i chciała zakopać topór wojenny i nawiązać nić przyjaźni
Chwilę stała w bezruchu po czym obróciła się na pięcie a przez ramię powiedziała
-Chodź do reszty pewnie się już niecierpliwią- i opuściła uliczkę, kiedy była blisko Ginny prawie niezauważalnie kiwnęła głową, obie były bardzo zdziwione ale nie dały tego po sobie poznać
Pierwsza odezwała się Hermiona
-Po przemyśleniu tego i zobaczeniu dowodów, ja postanowiłam wam wybaczyć i spróbować się zaprzyjaźnić, i chyba Ginny jest tego samego zdania co ja, -Ginny skinęła głwą na potwierdzenie tych słów- więc ja jestem Hermiona ale możecie mi mówić Herm albo Miona, to jest Ginny ale mówimy do niej Gin albo Ruda.
-Razem z Dafne bardzo się cieszymy, jak już jesteśmy po imieniu to ja jestem Pansy ale przyjaciele mówią do mnie Pans, albo Pan a do niej-wskazała na blondynkę- Dafne albo Daf.
Podały sobie ręce na zgodę, potem zaczęły rozmawiać najpierw na neutralne tematy, a potem atmosfera już się rozluźniła i rozmawiały o wszystkim. Ustaliły że jutro usiądą razem w przedziale
i że jutro poznają nową dziewczynę. Dowiedziały się też, że Panna Granger jest prefektem naczelnym a tym drugim jest nie kto inny jak arystokrata ''Pan'' Draco Malfoy. Kiedy skończyły już rozmowę, poszły zrobić szkolne zakupy kupiły nowe szaty, książki ale poszły też kupić (tak na wszelki wypadek) eliksir na kaca, około piętnastej poszły coś zjeść a o szesnastej trzydzieści każda udała się do swojego domu.
****************************
Hermiona weszła do swojego pokoju i od razu zaczęła pakować się na jutro. Po całkowitym spakowaniu uznała, że jej kufer w tym roku jest trochę lżejszy niż przez te sześć lat, reszta wieczoru minęła jej na czytaniu książki, o około dwudziestej drugiej poszła do łazienki umyła się i ubrała w koszulę nocną położyła się do ciepłego łóżka i rozmyślała aż w końcu usnęła z jedną
-W tym roku zdarzy się coś wspaniałego...-i usnęła
CDN...
*********************************
I o to jest prolog mojego opowiadania...
Po prostu czekaj na więcej...

Są drobne błędy, a mianowicie chodzi mi o przecinki oraz to, że się powtarzasz.
OdpowiedzUsuńJedna rzecz rzuciła mi się w oczy "(...)przez ostatnie dwa miesiące bardzo się zmieniła a mianowicie zmieniła całą swoją garderobę na modną, zaczęła się malować, nie czytała już tak wielu książek, choć wciąż była najmądrzejszą czarownicą do samej Ravenclaw, a jej dawna szopa na głowie zmieniła się w delikatne fale." Jest to typowy punkt dla blogaska. Hermiona nie mogła się tak bardzo zmienić przez tylko 2 miesiące (jeżeli byłoby to dłużej to ok) Mogła nie czytać już tyle i się malować, ale włosy nie zmieniają się tak szybko. Szopa zostanie szopą, a proste włosy zostaną proste.
Prolog nie jest taki "wow", ale myślę, że będę czytać twoje opowiadanie ;)
http://crazy-in-love-dramione.blogspot.com/
W zakładce "SPAMOWNIK" możesz zostawić link do siebie, abym nie zapomniała o twoim blogu ;)
Pozdrawiam #Hedwiga
Okay... Są błędy, a konkretnie - przecinki. Nie stawiasz ich tam, gdzie trzeba. Z błędami ortograficznymi się nie spotkałam, chyba, że coś przeoczyłam. Prolog jest fajny, ale nie mogę napisać, że jest super-hiper itd. Muszę się zgodzić z użytkownikiem Potterhead Ola. Powtarzasz się. Mimo to...może być. W końcu, z czasem pisanie się poprawia, czyż nie? ;) Będę czekać na dalszą część. :)
OdpowiedzUsuńZapraszam też do siebie!
http://moment-zapomnienia-dramione.blogspot.nl
Buźka;*
Tessa